piątek, 26 lutego 2016

3. "Selena please"

Justin
Obudziłem się w środku nocy z bólem głowy i gorączką. Zszedłem do kuchni i wziąłem leki.
Gdy chciałem wrócić do łóżka obudziłem Selene.
- Nie mów, że też masz gorączkę..- podniosła się.
- Tylko 39 stopni.- dotknęła mojego czoła.
- Musisz akurat teraz?- uśmiechnęła się.
- To twój syn.
- Twój również. Poczekaj, aż ja będę chora.- wtuliła się we mnie.
- Ty nigdy nie jesteś chora.
- Ach tak?
- No dobra, ale..
- Nie ma żadnego ale. Masz iść spać w tej chwili.
- Dobrze mamusiu. - pocałowałem ją.
Wstałem o 12.45.
W kuchni zastałem Selene i objąłem ją od tyłu.
- Idź, bo będę chora.- odepchnęła mnie.
- Co jest?
- Gówno.- rzuciła łyżką, którą miała w ręce i poszła do ogrodu.
Poszedłem za nią. Siedziała na leżaku przy basenie. Położyłem dłoń na jej udzie. Na chwilę spojrzała się na mnie. Jej oczy były pełne łez.
- Co się stało?
- Nic.
- Selena, widzę. Możesz mi wszystko powiedzieć, pomogę ci.
- Przecież ty nie masz czasu!- wyrzuciła ręce w powietrze.
- Selena, powiedz mi o co chodzi.- powiedziałem łagodnym tonem w przeciwieństwie do niej.
- Nic nie wiesz!
- Powiedz mi.- chwyciłem jej podbródek.- Powiedz mi co się stało Sely.
- Ja jestem w ciąży!- przytuliłem jej.
- To wspaniale.- ucieszyłem się na wieść o tym, że drugi raz zostanę ojcem. Oderwała się ode mnie.
- Wspaniale Justin? Zastanawiasz się co ty pleciesz?!- wstała.
- A ty się nie cieszysz?- również podniosłem się z pozycji siedzącej.
- Kolejne dziecko, które nie ma ojca? Które musi znosić tonę fleszy? Które normalnie nie może wyjść na plac zabaw? Które nie jest szczęśliwe? Płacze prawie codziennie, bo chce do taty? Które nie ma prawdziwej, kochającej się rodziny?
- A więc to ci przeszkadza?
- Tak! Gratulacje, że zgadłeś po tylu latach!
- To po co..
- Bo cię kocham! Ale najgorsze jest to, że..- jej oczy były zalane łzami. Nie wiedziałem co teraz zrobić.- Najgorsze, jest to, że ty masz mnie gdzieś. Nawet ma Jaxonie tobie nie zależy.
- Nie mów tak. Kocham was najbardziej na świecie.
- Nie okazujesz tego! Nigdy ciebie nie ma. Ja ciebie potrzebuje, tym bardziej teraz. Ale co za to mam? Twoją sekretarkę, bo nawet telefonu nie odbierasz!
- Przestań! Tylko mnie stawiasz w złym świetle! Siebie bierzesz za idealną, tą, która nigdy nie jest niczemu winna!
- Jestem winna. Tego, że nie odeszłam od ciebie wcześniej! Tego, że nie zobaczyłam jaki jesteś. Nie poznałam ciebie wystarczająco dobrze.
- Ohh.. Naprawdę? To mam nadzieję, że poznałaś mnie przynajmniej na tyle dobrze, że wiesz, że cholernie mi na Tobie, Jaxonie i na naszym dziecku zależy! Dowiedziałaś się, jak bardzo cię kocham.
- Zastępujesz nas pracą. To, że wyjeżdżasz notorycznie, gdy jesteś w pracy to do nocy, szukasz tylko okazji, by wyjść stąd.
- Tak nie jest! Chciałbym być z wami cały czas, ale nie mogę.
- Jesteś żałosny. - próbowała mnie ominąć i pójść, ale złapałem ją za nadgarstek.- Zostaw mnie.- warknęła.
- Nie sądzisz, że powinniśmy to wyjaśnić na spokojnie?
Parsknęła i poszła.

Selena
W salonie zobaczyłam Jaxona oglądającego bajkę. Szybko otarłam oczy i weszłam do domu.
- Wiesz, ze nie można oglądać telewizji bez zgody mamy?- połaskotałam go.
- Tata mi pozwolił.- na wszystko mu pozwala.
To jest właśnie jego strategia na wychowanie.
- Ale na razie idź się ubierz.- posłałam mu uśmiech.
- Ale później pójdziemy do cioci Demi?
- Zobaczymy. Teraz leć.
Wykonał grzecznie moje polecenie, a ja wyłączyłam telewizor.
Również udałam się łazienki, by wziąć kąpiel i się ubrać.
Dlaczego on mi to robi? Dla niego to jest takie proste. Nie on spędza całe dnie z Jaxonem. Jego syn czasem płacze z jego powodu! Drugie dziecko to dla niego wspaniała wiadomość. A co ja mam powiedzieć? Fakt cieszę się, że znowu zostanę mamą. Ale cieszyłabym się jeszcze bardziej, gdyby mój mąż był ze mną teraz. Wspierał mnie, pomagał. Niestety on już nie ma chęci bycia z nami. Ciekawe czy w ogóle kiedyś ją miał...
Usłyszłam pukanie do drzwi łazienki.
- Zostaw mnie w spokoju!- krzyknęłam z całego gardła.
- Ale mamusiu, ja jestem głodny.
- O to ty Jaxon. Za pół godzinki ci zrobię tosty, a na razie weź sobie jakiś jogurcik, albo tata niech ci zrobi oki?
- Tata jest w ogrodzie. A mogę telewizor?
- Tak kochanie, ale jak wyjdę to wyłączasz.
- Dziękuję.
Po 45 minutach byłam gotowa. Zeszłam na dół, by zrobić śniadanie dla Jaxona i siebie. Zastałam w salonie Jaxona oglądającego bajki, a obok niego Justina, który trzymał twarz w dłoniach. Gdy zeszłam spojrzał na mnie. Miał czerwone oczy.
- Nie mogłeś mu zrobić czegoś do jedzenia?- powiedziałam z wyrzutem.
Od razu wstał i poszedł do kuchni, a ja za nim.
- Teraz to ja już mu zrobię i sobie przy okazji.
- Zrobię dla nas wszystkim.
- Niech ci będzie. Ja podziękuję.- sięgnęłam po jabłko.
- Selena, proszę.
- Też ciebie prosiłam, żebyś był tu z nami częściej, ale masz to gdzieś.
- A widzisz to, że właśnie mam trzy tygodnie wolnego, później tylko mnie nie będzie przez trzy dni.- odwrócił się w moją stronę.
- I ile to będzie trwało? Miesiąc, ewentualnie dwa?- podszedł do mnie.
- Jak długo będę mógł i jak długo będziecie chcieli.
Ruszyłam w stronę wejścia.
- Od kiedy wiesz?- spytał.
- Co?
- Że jesteś w ciąży.
- Dzisiaj rano..- odwróciłam się do niego.- Okres powinnam mieć już dwa tygodnie temu. Czułam się źle od kilku dni i zrobiłam kilka testów. Jutro na 15 ma wizytę.
- Mogę iść z tobą?
- Wolę iść sama na tą wizytę.
- Przemyśl to.
- Okej.
Dlaczego my to sobie robimy?! Jestem na niego bardzo zła. Z drugiej strony nie umiem z nim nie rozmawiać, nie pogodzić się z nim. Za bardzo go kocham. Ale nie teraz. Wybaczę mu, a on znowu wróci do pracy.
Cały dzień przesiedziałam w sypialni płacząc. Dem jechała z dzieciakami i Joe do ZOO, więc zabrała też Jaxona. Rozmawiałam z nią o tym co się między nami dzieje i od razu to zaproponowała.
Stałam przy blacie i piłam wodę. Miałam ochotę na jakiś alkohol, ale nie mogę.
Nawet przez myśl mi przeszło, że powinniśmy się rozejść, ale nie mogę tego zrobić. Kocham go pomimo wszystko. Tworzymy razem rodzinę.
- Selena?- w mgnieniu oka pojawił się przy mnie.
- Tak?
- Kochasz mnie?
- O co ty mnie pytasz?
- O to, czy mnie kochasz.
- A ty mnie kochasz?
- Nie o to pytałem.
- Tak. Ale ty mnie zapewne nie. To boli.
- Kocham ciebie Sely. Kocham ciebie najbardziej na świecie.- dotknął mojego brzucha i lekko pogłaskał.
- Proszę ciebie zmień te godziny pracy. Wiem, że ciebie to uszczęśliwia rozumiem. Ale bądź też w domu. Bądź mężem i ojcem.
- Będę. Wybaczysz mi?
- Daj mi czas.
- Dobrze. - wyszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz