niedziela, 13 marca 2016

6. " Next to you"

- Hej Selena.- przeleciała po mnie wzrokiem.- Ohh.. Tak się kończy po małżeństwie? To ja chyba zrezygnuję.- parsknęła śmiechem.- Jest Justin?
- Po co ci on?
- Był wczoraj u mnie i chciałam mu podziękować.  Było tak wspaniale.
Pojawił się Justin.
- Czego chcesz?- wyglądał jakby miał jej coś zrobić.
- Podziękować tobie, kochanie.
- Ile, kurwa razy mam ci mówić, że nie jestem twoim jebanym kochaniem?!!
- Ale wczoraj..
- Wczoraj Jasmine myślałem, że ktoś się wkradł do twojego domu i jesteś w niebezpieczeństwie a tak naprawdę chciałaś mnie bzyknąć!- szarpnęłam go, bo Jaxon mógł słyszeć.
- I to zrobiłam. Do zobaczenia.- zaśmiała się.
Zamknęłam drzwi i oczekiwałam na to co powie Justin.
- Przecież ją znasz! Wiesz, że bym ciebie nie zdradził, Sel. Pojechałem do niej, bo dzwoniła, że ktoś jest u niej w domu, a tak naprawdę leżała w swojej sypialnie prawie naga i na mnie czekała. Głupi dałem się nabrać, ale od razu wróciłem do domu. Uwierz mi. Ja nic jej nie zrobiłem. Proszę, Selena.
- Wierzę tobie.
- Nie zdradziłem ciebie. Kocham tylko ciebie, a ona to zrobiła, bo chce mnie odzyskać, a ją mam gdzieś i w o ogóle...- stanął.- Powiedziałaś, że mi wierzysz?- uśmiechnął się.
- Tak. Poznałam ją już. I ja nie spałam wtedy. Nie było ciebie 15 minut, więc raczej byście.- przełknęłam ślinę.- raczej byście nie zdążyli..- nie dobrze mi się zrobiło na myśli, że oni mogli coś..
Przytulił mnie.
- Kocham cię.
- Ohh.. Ja ciebie też.- musnął mój polik.
- Pójdziemy dziś nad wodę?- spytał.
- Justin, ale jak mam iść?- pokazałam na brzuch.
- Przecież nic jeszcze nie widać.
- Justin.. Nie mam ochoty nigdzie się pokazywać na razie.
- Dobrze, ale przynajmniej do ogrodu?
- No dobra..- uśmiechnął się.
- To dalej.
- No poczekaj, ubiorę strój.
- Szybko.- zaczął mnie popędzać na górę. Szedł za mną po schodach. Na nie szczęście się potknęłam i spadłam do tyłu. W ostatniej chwili Justin mnie złapał.
- Wszystko dobrze?- spytał.
- Boli mnie brzuch i noga.- otrząsnęłam się.
- Zadzwonię po lekarza.
- Nie Justin! Poleżę chwilę i będzie okej.- próbowałam wstać.
- Ale Selena jeśli coś się stanie?
- Nic się nie stanie. Jak nie przejdzie po godzinie to pojedziemy ok?
- No okej.
Przyleciał do nas Jaxon.
- Tato, chodźmy już pływać!
- Później Jaxi.
- Teraz!
- Justin idźcie.- wtrąciłam się.
- Chodź.- złapał go za rękę i poszli się ubrac w kąpielówki.
Położyłam się na kanapie i włączyłam telewizor.
Już godzinę siedzę na kanapie i oglądam jakieś bzdety.
Powoli wstałam, ponieważ cały czas bolał mnie brzuch  noga, ale już mniej.
Podeszłam do leżaków obok basenu i na jednym z nich się usiadłam. Patrzyłam na Justina i Jaxona. Wyglądali tak słodko.
Teraz wyobrażam sobie między nimi jeszcze jednego maluszka. Nie mogę się doczekać!
Justin zauważył mnie po jakiś 15 minutach i razem wyszli z wody.
- I jak się czujesz?- usiadł obok mnie.
- Nie za dobrze.
- Ubiorę się i pojedziemy do kliniki.
- A Jaxon?- spytałam, gdy już wstawał.
- Zadzwonię do mamy.
- Ona ciągle z nim zostaje.
- Kocha to.- wrócił i  mnie przytulił.- Nie martw się.
Westchnęłam w odpowiedzi.
Byliśmy już w gabinecie. Lekarz wykonywał USG Serce trzęsło mi się jak oszalałe.
- Nic się nie stało Selena. Ale chciałbym, żebyś jeszcze jutro i za kilka dni zgłosiła się na podstawowe badania do mnie, dla upewnienia.
- Dziękuję.- kamień spadł mi z serca.
Justin otworzył mi drzwi do auta.
- Musisz się oszczędzać.- powiedział odpalając auto.
- W czym? Zajmowaniu się Jaxonem?- wyrzuciłam ręce w górę.
- Nie o to mi chodzi.
 - Po prostu poślizgnęłam się na schodach, okej?
- Okej.
Weszliśmy do domu rodziców Justina. Od razu podążyłam do kuchni.
- Cześć Pat- skamieniałam.- Mamo?!
- Selena..
- Jeśli chcesz mówić coś o nim, to od razu mówię ci, że nie będę słuchała.
- Ale Sely tylko proszę, nie odrzucaj też mnie. Kocham ciebie córeczko.
Podeszłam do niej i ją przytuliłam.
- Ja ciebie też mamo. Ale nie mówmy o nim..
- Dobrze, kochanie. Przepraszam.
- To nie twoja wina.- oderwałyśmy się od siebie.
Podczas późniejszej rozmowy, omijałyśmy tematu mojego "taty".
W domu byliśmy dopiero o 21.
- Mamusiu?- podszedł do mnie Jaxon ubrany już w piżamę.
- Tak, skarbie?- posadziłam go na swoje kolana.
- Czemu, nie chciałaś rozmawiać o dziadku?
- Co?
- No, bo słyszałem, jak mówiłaś, że nie chcesz rozmawiać o dziadku. Wy się pokłóciliście?
- Nie Jaxon. Mama i dziadek, po prostu tak troszkę się poprztykali, ale już rozmawiają.
- Naprawdę? Czyli wy nie jesteście pokłóceni?
- Nie jesteśmy.- pocałowałam go w czoło.- Zmykaj spać.
- A mogę tutaj?
- Na kanapie?- uśmiechnęłam się.
- Obok ciebie.
- Wskakuj.- zdjęłam z siebie koc.
- A będę mógł jeździć do dziadka?
- Jasne..
Poczekałam aż Jaxon zaśnie i włączyłam telewizor.
Z kuchni wyszedł Jaxon.
- Zrobiłem kolacje.- stanął przede mną.
- O tej godzinie?
- A czemu nie?
- Nie jestem głodna.- odwróciłam wzrok.
- Co się stało?- uklęknął.
- Musimy już uważać, na to, co mówimy przy Jaxonie.
Usiadł obok mnie i zwrócił się do mnie.
- Kotek?
- Spytał mi się czemu nie chciałam rozmawiać o dziadku i czy będzie mógł się z nim spotykać..
- Nie przejmuje się tym misiu.- przytulił mnie.
-  Jak mam się nie przejmować?! Mój jedyny syn myśli, że nie może spotykać z dziadkiem, bo się z nim pokłóciłam.- wyrzuciłam ręce w górę z bezradności.
- Powinnaś porozmawiać z tatą.
- Ja nie mam ojca!
- Wiem,  że tak nie myślisz.- objął mnie i mówił spokojnie.- Kocha ciebie.
- I mówi ze mnie nie chciał i to dziecko...- powstrzymywałam się, by nie wybuchnąć.- Możesz iść położyć Jaxona?
- Kocham cię.- pocałował mnie e policzek i zaniósł Jaxona do pokoju.

Justin
Jaxon się obudził, wiec zostałem z nim na górze i czekałem aż zaśnie.
Po zjedzonym posiłku, zacząłem oglądać film.
Przede mną stanęła wykąpana Selena.
- Oglądasz?
- Tak, a co?
- No wiesz..- przygryzła wargę.- Chodź ze mną, jak juz jesteś w domu.
- Poczekasz, aż skoncze oglądać?
- Wtedy już sama zasnę.- odwróciła się i poszła w stronę schodów. Pobiegłem za nią.
Złapałem ją za nadgarstek i odwróciłem w moją stronę.
- Kotku..
- Idź oglądać.
- Pójdę z tobą skarbie. Myślałem, ze chciałaś tylko, żebym się z toba położył..- przewróciła oczami.
- Tego chciałam.
- A nie chciałaś, no wiesz..
- Chciałam się tylko z tobą położyć!- nie wiedziałem co jej powiedzieć. Źle to odebrałem.- Nawet teraz, jak jesteś to oglądasz, albo gdzieś idziesz.
- Selly.. Przepraszam, kochanie.
Wziąłem ją na ręce.
Weszliśmy do sypialni i położyłem ją. Sam ułożyłem się obok Sel.
- Idź oglądać.
- Ojj.. Nie chcę. Wolę być tysiąc razy bardziej z tobą.
- Przed chwila nie chciałeś.
- No weź.
Odwróciła się i się we mnie wtuliła.
- Brakuje mi tego.
- Mi też, nawet nie wiesz, jak bardzo skarbie.- przytuliłem ją mocniej.
- Kiedy znowu jedziesz?
- Za dwa tygodnie.- westchnąłem.
- Na ile?- lekko się podniosła, by na mnie spojrzeć.
- Nie wiem..
Niedługo muszę wyruszyć w trasę, a Selena jest teraz w ciąży. Kurwa jak mam jej to powiedzieć?!
Zawsze coś musi być nie tak.
- Nie chcę, żebyś wyjeżdżał.- wróciła do poprzedniej pozycji.
- Również nie chcę, ale muszę.
- Teraz już nie mogę z tobą jeździć jak kiedyś.
- Będę w domu.
- Kiedy? Od 23 na noc albo raz na tydzień, jak nie rzadziej?
- Nie złość się teraz. Na razie jestem z wami.
- Nie złoszczę się. Po prostu cholernie za tobą tęsknie Justin.
- Będę teraz jak najczęściej.
- Obiecujesz?
- Obiecuję.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem, że troszkę namieszane w nim. Przepraszam.
:) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz