wtorek, 29 marca 2016

9. 'People make mistakes"

Zapukaliśmy do drzwi domu mamy Justina.
- Selena!- przytuliła mnie, a później Jaxona.- Napijesz się czegoś?- spytała, gdy siadaliśmy do stołu.
- Może kawa.
- A jesteście głodni?
- Nie, nie jesteśmy.
Po kilku minutach podała mi napój.
Po jej zachowaniu widziałam, że coś jest nie tak.
- Pattie, co się dzieje?- spojrzała na mnie niespokojnie.
- Jasmine tu była. (była dziewczyna Justina.)
- Czego chciała?!
- Cały czas myśli, że Justin do niej wróci.
- A on?
- Mówi stanowczo nie, ale.. Boję się, że ona go zaciągnie do.. Że zepsuje to co jest między wami.
- Tego chyba nie da się bardziej zepsuć..
- Jak to?
- On ma nas gdzieś. Wychodzi, gdy jeszcze śpimy i wraca, gdy śpimy. Unika mnie. Nawet Jaxona..
- Obiecywał mi..
- Pattie.. Mi też obiecywał, nie raz, nie dwa!- ucichłyśmy na chwilę.- A może on.. Może on mnie zdradza?- przełknęłam siłę.
- Nie mógłby. Za bardzo ciebie kocha.
- Słowa nic nie znaczą!- wyrzuciłam ręce w powietrze.
Do kuchni wszedł Jaxon.
- Pobawicie się ze mną?
- Jasne.- odpowiedziałyśmy równo.
Kilka godzin bawiliśmy się z nim. Na chwilę o tym zapomniałam. Przypomniałam sobie, że mam najcudowniejszego syna i w drodze drugie dziecko.
Nie ważne jak będzie między mną, a Justinem będę z nim. Dla dzieci, by wychowywały się w pełnej rodzinie.
Dopiero o godzinie 19 byliśmy w domu.
Nie powróciłyśmy już do tematu Justina. To dla nas obu było trudne. On się zmienił.
To nie był mój Justin. Ale i tak go kochałam.
Odziwo, w kuchni zastałam Justina.
- Tato!- przytulili się.- Pobawisz się ze mną?
- Nie teraz Jaxon. Idź do swojego pokoju i sam się pobaw zabawkami, dobrze?
- Dobrze.
Pobiegł do swojego pokoju.
- Nawet dla niego nie masz czasu?- wyrzuciłam ręce w górę.
- Chciałem porozmawiać.
- O czym?!
- Dobrze wiesz o czym. W ogóle ze sobą nie gadamy..
- I to moja wina, tak?-  zaśmiałam się ironicznie.
- Nie.
- To ciebie nigdy nie ma! A teraz idź do Jaxona.
Nic nie powiedział tylko poszedł na górę.
Nie chcę z nim rozmawiać. Wiem jak to się skończy. Będzie jeszcze gorzej niż teraz.
Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor.
Nie było nic ciekawego, więc postanowiłam się zdrzemnąć.
Przetarłam oczy i zobaczyłam Justina, siedzącego w moich nogach.
- Wyspałaś się?- uśmiechnął się.
- Już jesteś?
- Nie zaczynaj.
- Bądź wobec mnie szczery.
- Jestem, Sely.
- To gdzie cały czas jesteś?
- Mówiłem, że pracujemy nad trasą.
- Zdradzasz mnie?
- Co?- zaśmiał się.- Kocham cię.
- Śmieszy ciebie ten temat?
- Nie możemy zachowywać się normalnie?
- Ja się zachowuje normalnie! Ty mnie ciągle okłamujesz!
- Kiedy niby?!
- Ile razy mówiłeś, że nie będziesz tyle pracował? Że, gdy jestem w ciąży będziesz ze mną? Ile?- do moich oczy napływały łzy.- Nie musiałeś kłamać. Wiesz, jak to mnie boli? Muszę sama sobie ze wszystkim radzić, a ty się bawisz w najlepsze.-Justin do mnie podszedł i mnie przytulił.- Tak jest cały czas... Nawet ignorujesz Jaxona od kilku miesięcy. Ja nie daję rady.
- Przepraszam... Przepraszam.
-  To twoja rutyna. Tylko przepraszasz i obiecujesz, a później i tak nic się zmienia.
Wyszłam z domu i wsiadłam do auta.
Jechałam przed siebie, aż dojechałam do plaży.
Zobaczyłam tam dwójkę nastolatków. Bawili się tak, jak ja i Justin jeszcze kilka lat temu.
Wtedy byliśmy beztroscy. Nigdy się nie kłóciliśmy.
Gdy Justin wyjeżdżał w trasę, w każdej chwili mogłam wsiąść do samolotu i go odwiedzić.
Teraz już tak nie mogę.
Mamy dzieci, o które tylko ja muszę dbać...
Zostawił mnie samą ze wszystkim.
Nie wiem co z nami dalej będzie... Czy w ogóle będzie coś takiego jak "my".
Usłyszałam paparazzi biegnących do mnie. Nawet tutaj nie mogę być sama.
- Selena, dlaczego jesteś sama?!
- Gdzie Justin i Jaxon?
- Jak się czujesz?!
Wszystkie pytania na raz... Jeszcze bardziej zaczęłam płakać.
To mnie wykańcza.
Chociaż w ciąży nie powinnam, pobiegłam do auta.
Gdy weszłam do domu, dobiegły mnie dźwięki z salonu.
- Selena godzinę temu byłą sama na plaży. Nie było ani Justina, ani Jaxona. Czy to kryzys w ich związku? Przecież ona jest w ciąży. Dodamy, że Sel była zalana łzami.
Na kanapie siedział sam Justin i oglądał te wiadomości.
Podeszłam do niego i wtuliłam się w jego tors. On objął mnie swoimi ramionami.
Nie wiedziałam dlaczego to zrobiłam.
- Mam dosyć..- wyszeptałam, a on jeszcze mocniej mnie przytulił.- Myślałam, że teraz będzie najcudowniejszy w naszym życiu, a zostałam sama ze wszystkim...- nie mogłam powstrzymać łez.
- Nie jesteś sama. Masz mnie Sely.. Kocham was najmocniej na świecie.- zaczął głaskać mój brzuch.
- Jedziesz w trasę.. Całą ciąże jestem sama, Justin!
- Nie jadę w trasę.. Robię sobie przerwę na rok. Dla was..
- Naprawdę?
- Nie chcę, żebyś tylko ty wychowywała nasze dzieci, żeby nie miały ojca. I żebyś ty, tym bardziej teraz miała we mnie oparcie. Kocham ciebie.- pocałował mnie.
- A Scooter?
- Zgodził się, nie przejmuj się teraz moją karierą, skarbie.
- Ale, skoro..- wciął mi się w słowo.
- Teraz czas tylko dla nas i dzieci.- położył powoli głowę na moim brzuchu.- Kopnęła!- wstał uradowany.
W ciągu tych kilku miesięcy, gdy byliśmy pokłóceni, byłam u lekarza. Powiedział mi, że to będzie dziewczynka. Wtedy przekazałam Justinowi wieść.
Ucieszył się, jak małe dziecko. Mówił, że to będzie jego księżniczka. Nikomu nie pozwoli jej skrzywdzić.
Ciekawe czy będzie miał na to czas...
Stop Selena! Dopiero się pogodziliśmy. Odwołał trasę, zrobił sobie rok przerwy.
Ostatni raz mu wybaczę. Przecież ludzie popełniają błędy, ja sama też nie raz zawiniłam.
Najważniejsze jest to, że się kochamy i jesteśmy rodziną.
- Tato?- Jaxi stanął przed nami.- Pograsz ze mną w piłkę?
- A może pobawimy się u ciebie w pokoju, bo już ciemno?
- Okej.
- A ja zrobię gorącą czekoladę, a później obejrzymy twój film, co?- spytałam.
- Tak!
Wyjęłam z szafki trochę czekolady, którą roztopiłam z mlekiem.
Po 45 minutach zawołałam chłopaków.
Usiedliśmy razem i oglądaliśmy lubiony film Jaxona, cały czas się śmiejąc. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz